Ta opowieść zaczyna się od pewnego poranka kiedy to Schira obudziła się razem ze wschodzącym słońcem . Postanowiła się przejść po lwiej ziemi . Już wychodziła ze skały aż ty nagle ... Schira gdzie ty idziesz ? Tiky , jej młodszy brat już był na nogach .
-Też się obudziłeś ?
-Tak .
-To może przejdziesz się ze mną ?
-No dobrze .
Już chcieli zejść ze skały , aż tu nagle ... Tiky , Schira gdzie idziecie ?
-Ja nie wiem . Odpowiedział Tiky .
-Na spacer po Lwiej Ziemi , idziesz z nami ?
-Super , jasne że tak .
-Okej . Powiedziała Schira i poszli już razem całą trójką .
-Tylko uważajcie żeby nie wrócić puki ojciec dokładnie się nie rozbudzi .
-Tak ? A czemu ? Zapytał Kaya .
-Bo jak się wkurzy to nam się oberwie .
-A mi oczywiście najbardziej . Mruknął Tiky .
-Może jednak porozmawiamy o czymś weselszym . Zaproponowała Schira .
I tak szli przez parę minut .
-Może odsapniemy i popatrzymy w chmury ? Zapytał Kaya .
-Dziadek Simba podobno wierzył że w niebie można znaleźć znaki wysyłane nam przez przodków .
-Oj przestań Schira ty w to wierzysz , w takie rzeczy wieżą królowe i królowie .
-Nie chcę ci przypominać ale jestem najstarsza i będę za parę lat królową .
-No tak , zapomniałem że tak się przejmujesz tym co będzie za parę lat że zapominasz co jest pod twoimi nogami .
W tym momencie Schira potknęła się o kamień leżący na trawie .
-Wodopój !!! Wykrzyknął Tiky .
-Kto ostatni , ten przegrywa ! Wykrzyknęła Schira .
Zastanawiam się tez nad wersją adiobookową . Jeśli znacie jakieś strony lub programy do narratora proszę napiszcie ♥
OdpowiedzUsuń