wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział III

Następnego dnia ojciec Schiry , Tikyego i kay obudził się wcześniej . Potem niestety obudziła się Schira .
-Schira !
-Co się stało ?
-Wiesz co mi mówił dziadek skaza , prawda ? Jeśli masz wroga , trzeba polować .
-On nie był twoim prawdziwym dziadkiem !
-Co ty powiedziałaś ? Śmiesz mi się sprzeciwiać !
-Czemu to robisz !? Czemu jesteś taki zły !? Wykrzyknęła z płaczem Schira .
-To przeznaczenie Schira , zło przechodzi z pokolenia na pokolenie .
-Ale Kovu twój ojciec nie był zły .
-Precz stąd , natychmiast ! Wróć jak się nauczysz prawdy .
Schira z płaczem wybiegła z jaskini .
Biegła , aż w końcu się zgubiła , zwolniła ale nadal płakała .
Nagle coś w krzakach się poruszyło .
-Halo !!?
Z krzaków wyskoczył dostojny lew z lśniącą grzywą i w jej wieku .
-Co się stało ?

-Kim ty jesteś ?
-Jestem Sangu , a ty ?
-Jestem Schira .
-Ale , czemu płaczesz ?
-Mój ojciec jest dla mnie i mojego rodzeństwa okropny .
-Wiem jak to jest . U mnie też tak było , ale kiedy miałem 5 lat w końcu mnie polubił .
Wiec Sangu i Schira szli dalej i dalej .
-Zaraz ! Gdzie jesteśmy !
-Blisko mojego stada , Odpowiedział spokojnie Sangu .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz