-Co się stało ?
-Nic takiego . Trochę się pokaleczyłam wpadając w ciernie .
-Jak ci na imię
-Fery (czyt. Feri)
-Ty jesteś jakaś inna niż tamte lwy . Powiedział Kaya .
-Jestem normalna jak wszystkie lwy .
-trzeba iść z nią do rafikiego . Powiedziała Schira .
-Ale nie możemy wracać przez jeszcze godzinę . Przypomniał im Tiky .-Ale musimy .
-Już wrócili już na lwią skałę i zapytali się czy gdzieś widzieli Rafikiego i zostawili małą Fery .
Po długim szukaniu Rafikiego w końcu ko znaleźli .
-Rafiki! Spotkaliśmy coś niemożliwego . Była to mała lwica o imieniu Fery . Miała czarne łapy i ogon.
-Była bardzo poraniona . Dodał Kaya.
-Zajmę się ją a wy się nie martwcie o nią .Wyzdrowieje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz